Godzilla w cenie rezydencji, czyli świat oszalał na punkcie Millennium Jade
Świat, w którym żyjemy, przestał mieć jakikolwiek sens. Kiedyś, jeśli miałeś w portfelu równowartość domu z basenem i liczną służbą, szedłeś do salonu Ferrari, odbierałeś kluczyki do pachnącego skórą F430 i byłeś królem życia.
Dzisiaj, w lutym 2026 roku, okazuje się, że te same pieniądze – a konkretnie niemal 1,8 miliona złotych – ktoś z radością oddał za japońskie coupe z pierwszej połowy lat dwutysięcznych, którym jest legendarny Nissan Skyline GT-R.
To auto w środku ma plastik twardy jak postanowienia noworoczne i radioodtwarzacz kasetowy zamontowany przez kogoś, kto najwyraźniej kochał estetykę lat 90. Państwa i panowie, oto Nissan Skyline GT-R R34 M-Spec Nür – samochód, który oficjalnie stał się droższy niż zdrowy rozsądek i prawo grawitacji finansowej razem wzięte.
To nie jest zwykła transakcja na rynku wtórnym. To manifestacja kolekcjonerskiego obłędu. Ktoś właśnie zapłacił 442 000 dolarów za auto, które dla postronnego obserwatora wygląda jak tuningowany wóz dostawcy pizzy z Tokio.
Ale to nie jest zwykły katalog marzeń z przeszłości. To motoryzacyjny Święty Graal, jedna z zaledwie 285 sztuk wersji M-Spec Nür.
Litera „M” w nazwie honoruje Kazutoshi Mizuno, legendarnego głównego inżyniera projektu. „Nür” z kolei to bezpośredni ukłon w stronę Nürburgring Nordschleife – zielonego piekła, gdzie ten Nissan Skyline GT-R uczył europejskie superauta pokory, zanim jeszcze ktokolwiek słyszał o TikToku czy influencerach.
Dzisiejsze samochody elektryczne oferują niesamowite przyspieszenie, ale brakuje im tej surowej, mechanicznej duszy, którą prezentuje R34.
Silnik modelu Nissan Skyline GT-R, który ma w nosie przepisy
| Model | Silnik | Moc (KM/PS) | 0-100 km/h | Napęd | Waga |
|---|---|---|---|---|---|
| Skyline GT-R R34 | 2.6L RB26DETT | 280 – 500+ | 4.4 – 4.9 s | AWD (ATTESA) | 1560 kg |
| Toyota Supra RZ | 3.0L 2JZ-GTE | 284 | 5.3 s | RWD | 1640 kg |
| Mazda RX-7 (FD) | 1.3L Rotary | 280 | 5.0 s | RWD | 1271 kg |
| Honda NSX (3.2) | 3.2L V6 | 280 | 5.5 s | RWD | 1390 kg |
Pod maską tego konkretnego egzemplarza nie znajdziecie zwykłego silnika RB26DETT, który i tak w swojej seryjnej formie byłby inżynieryjnym majstersztykiem. Tutaj, w otchłani komory silnikowej, drzemie jednostka zmodyfikowana przez Nismo do specyfikacji R2.
To mechaniczne arcydzieło generujące ponad 500 koni mechanicznych. To więcej, niż potrzebujesz, by zerwać asfalt pod lokalnym dyskontem i wystarczająco dużo, by zagiąć czasoprzestrzeń na autostradzie.
Nawet najnowocześniejsza ładowarka nie dostarczy tyle emocji, co dźwięk turbin wchodzących na obroty w tej japońskiej ikonie.
Nissan Skyline GT-R w wersji Nür otrzymał wszystko, co sprawiało, że standardowy model był „tylko” bardzo dobry. Blok silnika to wzmocniona konstrukcja N1, zaprojektowana z myślą o wytrzymywaniu przeciążeń w wyścigach długodystansowych.
Mamy tu większe turbosprężarki ze stalowymi wirnikami, które nie rozpadają się przy wyższym doładowaniu. Od uszczelki pod głowicą, przez kute tłoki i specjalne wałki rozrządu, aż po ogromną aluminiową chłodnicę Nismo – wszystko tutaj krzyczy: „jestem gotowy na wojnę”.
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ten Nissan Skyline GT-R ma na liczniku 60 tysięcy kilometrów. W hermetycznym świecie kolekcjonerów, gdzie każdy kilometr traktowany jest jak rysa na obrazie Picassa, to niemal gigantyczny przebieg.
A mimo to cena wystrzeliła w kosmos. Dlaczego? Bo ten wóz jest wykończony lakierem Millennium Jade (kod JW0).
To specyficzny, metaliczny odcień zieleni, który w zależności od światła wygląda jak drogocenny kamień lub kamuflaż myśliwca stealth. To barwa statusu, absolutny „flex”, przy którym złoty zegarek czy jacht w Monako wyglądają jak tanie gadżety z chipsów.
Wyprodukowano tylko 156 egzemplarzy M-Spec w tym kolorze, co czyni go unikatowym zjawiskiem na skalę światową.
Wnętrze ikony Nissan Skyline GT-R i technologia napędowa
Wsiadając do środka, przenosisz się do czasów, gdy luksus oznaczał podgrzewane, skórzane fotele. Wersja M-Spec, w odróżnieniu od surowej V-Spec, miała być tą „komfortową”.
Oczywiście komfort według japońskich inżynierów z 2002 roku oznacza, że zawieszenie nie wybija ci zębów na każdej studzience, a jedynie delikatnie je poluzowuje.
Na konsoli środkowej dumnie prezentuje się jednostka multimedialna Eclipse – bo siedząc w legendzie JDM, chcesz czasem posłuchać czegoś więcej niż tylko nieludzkiego świstu turbin i ryku tytanowego wydechu. Choć szczerze mówiąc, Nissan Skyline GT-R najlepiej brzmi, gdy radio jest wyłączone.
Prawdziwa magia, za którą kolekcjonerzy są gotowi sprzedać nerkę, kryje się jednak w podwoziu. System ATTESA E-TS Pro rozdziela moc między cztery koła z precyzją chirurga naczyniowego.
To nie jest napęd na wszystkie koła, jaki oferują współczesne samochody elektryczne w trybie eko. To inteligentna bestia, która domyślnie wysyła moc na tył, by w ułamku sekundy pchnąć moment obrotowy na przód i wyciągnąć cię z tarapatów.
W połączeniu z systemem czterech kół skrętnych Super HICAS, Nissan Skyline GT-R R34 nie pokonuje zakrętów – on je brutalnie terroryzuje. Generuje przyczepność tam, gdzie fizyka mówi, że powinna być już tylko barierka energochłonna.
Symbolika i inwestycja w klasyczną motoryzację
Amerykanie wciąż muszą walczyć z absurdalnymi przepisami importowymi, ale lada moment ten Nissan Skyline GT-R skończy 25 lat. Wtedy wszystkie klatki zostaną otwarte, a te samochody wyjadą na drogi publiczne w USA bez żadnych ograniczeń.
Wtedy też ceny, które dziś wydają się astronomiczne, prawdopodobnie przebiją sufit. Każdy, kto analizuje katalog najdroższych aukcji, wie doskonale, że to dopiero początek wzrostów.
Czy warto wydać blisko 2 miliony złotych na Nissana? Z perspektywy finansowej to bezpieczniejsza lokata niż złoto czy obligacje państwowe.
Nissan Skyline GT-R R34 w wersji M-Spec Nür jest aktywem, które nie traci na wartości, bo nikt nigdy więcej nie wyprodukuje czegoś podobnego. Z perspektywy emocjonalnej to jedyny sposób, by poczuć się jak bohater filmowy w wersji dla dorosłych – z grubszą polisą na życie i znacznie lepszym gustem.
Ten pojazd to nie jest zwykły środek transportu. To list miłosny do czasów, gdy inżynierowie rządzili księgowymi, a samochody miały duszę i zapach wysokooktanowej benzyny.
To mechaniczna ikona, która udowadnia, że Japonia na przełomie wieków potrafiła zbudować coś, co przetrwa próbę czasu lepiej niż egipskie piramidy. Nawet najszybsza ładowarka nie naładuje akumulatorów taką dawką adrenaliny, jaką daje jeden start z procedurą w tym aucie.
Werdykt? Jeśli masz te pieniądze i ich nie wydałeś na ten konkretny egzemplarz, prawdopodobnie jesteś bardzo nudnym człowiekiem. Tak, to tylko Nissan.
Ale to też jedyny Nissan Skyline GT-R, który sprawia, że właściciele najnowszych Ferrari i Lamborghini zerkają nerwowo w lusterka wsteczne, gdy tylko na horyzoncie pojawi się blask Millennium Jade. To samochód, który zdefiniował całe pokolenie i stał się symbolem technicznej dominacji Kraju Kwitnącej Wiśni.





