Wyobraźcie sobie: stoicie w korku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie, a nad wami sunie elegancki Joby S4, elektryczny air taxi, który właśnie omija ten cały chaos szybciej niż Ferrari po autopilocie. Joby S4 to przyszłość motoryzacji. Ja mówię: to bomba, która rozpieprzy tradycyjne EV jak stary traktor pod gąsienicami czołgu!

Joby Aviation: Amerykańscy Czarodzieje z Toyotą w Kieszeni

W świecie, gdzie Tesla udaje, że jest rakietą, a chińskie EV przypominają pralki z Aliexpress, wchodzi Joby Aviation. Ci goście, wsparci przez Toyotę kwotą 2 miliardów złotych (według danych z początku 2026), budują Joby S4 – eVTOL, czyli elektryczny pojazd pionowego startu i lądowania. To nie jakaś zabawka dronowa, to maszyna na jednego pilota i czterech pasażerów, z zasięgiem do 240 km i prędkością przelotową 320 km/h. Cichszy niż helikopter? O tak, znacznie cichszy – idealny, by nie budzić sąsiadów w Śródmieściu.

Produkcja ruszyła w Kalifornii, a teraz planują drugą fabrykę w Ohio, gdzie od 2027 będą klepać cztery sztuki miesięcznie. Certyfikacja FAA? W toku, ale pierwsze loty komercyjne już w 2026, nawet w Dubaju. W Polsce? Na razie cisza jak makiem zasiał, ale według doniesień branżowych, europejskie niebo otwiera się na eVTOL-y szybciej niż myślicie. Samochody elektryczne w Polsce mogą wkrótce zyskać nową konkurencję.

Partnerstwo z Metropolis: Vertiporty Jak Parkingi z Hollywood

Żeby latać, trzeba lądować. Joby dogadało się z Metropolis, amerykańskim gigantem parkingowym zarządzającym ponad 4200 lokalizacjami. Plan? 25 vertiportów w USA, wykorzystując istniejące parkingi. Żadnego budowania od zera – genialne! CEO Joby, JoeBen Bevirt, mówi: „Musimy połączyć z naziemnym transportem, by dać seamless travel”. Brzmi jak marketingowy bełkot? Może, ale wyobraźcie sobie vertiport na Lotnisku Chopina czy przy Pałacu Kultury – bagaż VIP z biometrią, zero kolejek.

W Nowym Jorku startują z Blade Urban Air Mobility, gdzie helikoptery już wożą bogaczy z Manhattanu na JFK w 5 minut. Teraz z bagażem od Metropolis i wkrótce eVTOL-ami. W Polsce konkurencja czai się w cieniu – Sydron Air Mobility z naszymi rodakami próbuje coś podobnego, ale Joby to liga inna, z Toyotą za plecami. Elektryczne pojazdy mogą wkrótce zyskać nową jakość dzięki tym innowacjom.

Dane Techniczne: Bateria Jak w Supercar, Ale w Powietrzu

Joby S4 ma baterię high-capacity, dającą 160 km zasięgu z rezerwą (dane z testów, wg raportów FAA). WLTP dla latających? Jeszcze nie istnieje, ale realny zasięg 240 km to więcej niż większość kompaktowych EV w Polsce. Prędkość 320 km/h? Wasz ID.3 może pomarzyć. Hałas? Niższy niż kosiarka sąsiada. W Polsce, gdzie zasięg WLTP dla EV to świętość, ten latający potwór obiecuje rewolucję.

Cena? Na Zachodzie szacują 5-6 milionów złotych za sztukę (konwertując dane z rynku US), ale w Europie taniej dzięki subsydiom UE. Lot? W Dubaju pewnie 1000-2000 zł za transfer. W Polsce? Czekamy na ULC i pierwsze vertiporty – może przy CPK?

Konkurencja w Polsce: Sydron vs Joby – Walka Tytanów?

W Polsce nie jesteśmy gorsi. Sydron Air Mobility rywalizuje z Uberem i globalnymi graczami. Ale Joby? Z Metropolis i Toyotą to jak porównywać Fiat 126p do Bugatti. Inni eVTOL-y jak Lilium czy Archer? Rubbish! Joby prowadzi, bo ma infrastrukturę i kasę. Nowości rynkowe w branży motoryzacyjnej mogą wkrótce zaskoczyć.

Model Zasięg (km) Prędkość max (km/h) Cena (PLN) Status Polska 2026
Joby S4 240 320 Lot: 1000-2000
Jedn.: 5-6M
Certyfikacja, loty 2028+
VW ID.3 (EV) 420 WLTP 160 ~150 000 Dostępny
Tesla Model S Plaid ~600 322 ~500 000+ Dostępny
Sydron Air (eVTOL) W rozwoju W rozwoju TBA Polski startup, testy
Lilium / Archer 150-300 250-300 ~3-5M / lot 800-1500 Globalnie testy, PL ?

Verdykt Bomba: Kup Samochód? Lepiej Kup Bilety Lotnicze!

To nie jest kolejny EV, to koniec ery samochodów jak znamy. Joby S4 to najbardziej rewolucyjny pojazd w historii motoryzacji – latający, elektryczny, cichy. W Polsce vertiporty przyjdą, CPK będzie hubem. Zapomnijcie o korkach, kupcie abonament na air taxi. A wasz elektryk? Sprzedajcie na OLX i wsiądźcie do nieba. Brilliant! And on that bombshell… latajcie ostrożnie!

Joby S4 to bomba, która rozpieprzy tradycyjne EV!

FAQ (Najczęściej zadawane pytania)

❓ Ile kosztuje lot elektrycznym air taxi Joby S4 w Polsce?

Na razie Joby S4 nie lata komercyjnie w Polsce, ale patrząc na ceny w Dubaju i USA, transfer na dystansie 50 km może kosztować 800-1500 zł za osobę. W przyszłości, gdy infrastruktura vertiportów się rozwinie i konkurencja wzrośnie, ceny mogą spaść do 400-600 zł. Dla porównania – helikopter w Warszawie kosztuje obecnie około 3000-5000 zł za podobny dystans, więc Joby S4 już dziś wygrywa cenowo.

❓ Kiedy elektryczny air taxi Joby S4 zacznie latać nad Warszawą?

Realistycznie patrząc, pierwsze komercyjne loty Joby S4 w Polsce możemy zobaczyć około 2028-2029 roku. Dlaczego tak późno? Potrzebna jest certyfikacja EASA (europejski odpowiednik FAA), budowa vertiportów oraz zgoda Urzędu Lotnictwa Cywilnego. CPK, planowane lotnisko pod Warszawą, może być idealnym hubem dla air taxi – ale to dopiero po 2027 roku. Tymczasem Dubai i Nowy Jork już startują w 2026.

❓ Jak Joby S4 wypada w porównaniu z tradycyjnymi samochodami elektrycznymi?

Joby S4 to zupełnie inna liga! Zasięg 240 km to standard dla kompaktowych EV jak VW ID.3 (420 km WLTP), ale prędkość 320 km/h demoluje każdy elektryczny samochód – nawet Tesla Model S Plaid robi tylko 322 km/h. Kluczowa różnica? Joby S4 omija korki. Transfer Warszawa-Łódź zajmie mu 20 minut zamiast 2 godzin autem. Bateria ładuje się w 30 minut, podobnie jak w nowoczesnych EV. Minusy? Cena eksploatacji na razie wyższa, ale gdy produkcja ruszy na pełnych obrotach, elektryczne air taxi może stać się tańsze od posiadania samochodu premium.

❓ Czy Joby S4 jest bezpieczniejszy niż helikopter?

Według danych testowych FAA, Joby S4 ma sześć niezależnych rotorów – jeśli jeden odmówi posłuszeństwa, pozostałe utrzymają maszynę w powietrzu. Helikoptery mają jeden wirnik główny, więc awaria silnika to poważny problem. Dodatkowo elektryczne air taxi ma mniej ruchomych części niż tradycyjny helikopter (o 80% mniej), co zmniejsza ryzyko usterek mechanicznych. Systemy redundancji baterii i awioniki działają jak w samolotach pasażerskich. Statystyki? Za wcześnie na dane z Polski, ale certyfikacja FAA wymaga 10-krotnie wyższych standardów bezpieczeństwa niż dla samochodów.

Autor