Hyundai Kona: Nowa generacja i rewolucja w segmencie SUV

Koreański sprint, czyli dlaczego druga generacja to już przeszłość

Wyobraźcie sobie, że kupujecie najnowszego iPhone’a, a trzy dni później Apple ogłasza, że właściwie to był tylko żart. Właśnie kończą prace nad modelem, który potrafi parzyć kawę i czytać w myślach.

Tak mniej więcej muszą czuć się właściciele modelu Hyundai Kona, który zadebiutował zaledwie w 2023 roku. Producent najwyraźniej uznał, że tradycyjne cykle życia samochodu są równie ekscytujące co oglądanie schnącej farby, i testuje już trzecią generację pojazdu, roboczo nazwaną SX3.

Model (Wersja 2026) Napęd / Moc Zasięg / Spalanie Bateria / Pojemność Cena orientacyjna
Hyundai Kona Electric 156 – 218 KM Do 514 km 65,4 kWh ~167 398 PLN netto
Kia Niro EV 204 KM Około 460 km 64,8 kWh ~198 000 PLN
Toyota C-HR (Hybrid) 140 – 223 KM 4,8 – 5,1 l/100km Bagażnik 388 l Od 147 200 PLN
Mazda CX-30 122 – 186 KM 6,2 l/100km Bagażnik 430 l Od 119 000 PLN

To absolutne szaleństwo. Podczas gdy europejscy producenci potrzebują dekady, by zmienić kształt klamki i nazwać to „rewolucyjnym liftingiem”, Koreańczycy biegną przez rynek z prędkością plotki w małym miasteczku.

Druga generacja, którą reprezentuje obecny Hyundai Kona, ledwo zdążyła się zakurzyć na parkingach dealerskich, a inżynierowie z Namyang już ocierają pot z czoła, kończąc projektowanie następcy.

Koreańczycy budują samochody z taką prędkością, że zanim wyjdziesz z salonu nowym autem, Twój model staje się eksponatem w muzeum techniki. To nie jest ewolucja, to regularna wojna błyskawiczna z nudą!

Nowy model, który zobaczymy prawdopodobnie na początku 2027 roku, całkowicie porzuca grzeczne linie miejskiego crossovera na rzecz czegoś, co wygląda jak lądownik marsjański z nadwagą. Inspiracją jest model Crater Concept – maszyna tak krzepka, kanciasta i bezczelna, że mogłaby służyć do taranowania bram zamkowych, a potem bez trudu zaparkować pod modną galerią.

Ta szybkość operacyjna to strategiczne uderzenie w skostniałą konkurencję ze starego kontynentu. Niemcy wciąż zastanawiają się, czy dotykowe ekrany powinny mieć haptyczne sprzężenie zwrotne, podczas gdy Hyundai Kona otrzymuje trzecią architekturę w ciągu ośmiu lat.

To tempo zabójcze dla wartości rezydualnej, ale genialne dla wizerunku marki, która chce być liderem innowacji, a nie producentem nudnych toczysk dla emerytów. Jeśli interesuje Cię pełny katalog dostępnych modeli, warto śledzić te zmiany na bieżąco.

Futuryzm na sterydach i Hyundai Kona z ekranami wielkości billboardu

Jeśli myśleliście, że obecny pas świetlny „Seamless Horizon” jest odważny, przygotujcie się na wizualny atak o sile rażenia, której nie powstydziłoby się Hollywood.

Trzecia odsłona modelu Hyundai Kona będzie wyraźnie wyższa, otrzyma mocniej zarysowane nadkola i zostanie naszpikowana pikselowymi światłami. Wyglądają one, jakby ktoś wyciągnął je prosto z konsoli Atari i poddał obróbce w programie do efektów specjalnych Marvela.

Marka chce, żebyś czuł się jak kapitan statku kosmicznego podbijający galaktykę, a nie kierowca jadący po bułki w deszczowe popołudnie. Wewnątrz czeka system PLEO, co w języku marketingu zwiastuje koniec znanej nam ergonomii.

Zapomnijcie o tradycyjnych przyciskach – to przeżytek, podobnie jak kasety magnetofonowe. Nowy Hyundai Kona otrzyma gigantyczny, zakrzywiony ekran działający z płynnością smartfonów zdolnych do obliczania trajektorii lotu na Jowisza.

Pytanie tylko, czy obsługa menu podczas jazdy po dziurawej drodze nie będzie wymagała doktoratu z fizyki kwantowej i cierpliwości mnicha. Ale hej – przynajmniej będzie to wyglądać genialnie na Instagramie i podczas postoju pod kawiarnią.

Wnętrze nowej Kony zapowiada się tak sterylnie i cyfrowo, że pasażerowie mogą poczuć potrzebę założenia skafandra. To samochód dla ludzi, którzy częściej rozmawiają z ChatGPT niż z własną rodziną.

Inżynierowie obiecują również rewolucję materiałową. Zamiast plastików pamiętających minioną epokę, pojawią się kompozyty z recyklingu, które w dotyku przypominają drogie tkaniny techniczne. Wszystko po to, byś zapomniał, że siedzisz w aucie segmentu B i poczuł się jak w salonie fanatyka minimalizmu.

Nowoczesne samochody elektryczne coraz częściej stawiają na taką estetykę.

Co mamy na półkach dzisiaj?

Zanim w 2027 roku przesiądziemy się do tego cyfrowego bunkra, musimy zmierzyć się z rzeczywistością. A ta jest łaskawa dla portfela – producent, czując na plecach oddech chińskiej konkurencji, urządził w salonach prawdziwe polowanie na promocje.

Obecny Hyundai Kona, mimo że teoretycznie „stary”, to wciąż jeden z najzdolniejszych graczy na rynku. Gama napędowa to prawdziwy szwedzki stół: od oszczędnego ascety po ulicznego wojownika.

Tradycjonaliści mogą wybrać benzynowe 1.0 T-GDI o mocy 100 KM, dostępne od 109 900 PLN w wersji Smart. Jednak bądźmy szczerymi – 100 koni w aucie tej wielkości to jak holowanie jachtu przez jamnika.

Może i się uda, ale widowisko będzie bolesne. Prawdziwa zabawa zaczyna się przy silniku 1.6 T-GDI o mocy 170 KM, zwłaszcza z napędem 4WD.

Hyundai Kona w wersji N Line za 169 900 PLN oferuje dynamikę, która pozwoli z satysfakcją wyprzedzić większość przedstawicieli handlowych w ich białych służbówkach.

Dla dbających o ekologię przygotowano hybrydę 1.6 GDI HEV za 132 400 PLN – rozsądny kompromis między oszczędnością a brakiem stresu. Jest też oczywiście wariant w pełni elektryczny.

Hyundai Kona Electric z baterią 65,4 kWh obiecuje 514 km zasięgu, choć w polskim grudniu te liczby mogą ulec zmianie. Cena katalogowa 167 398 PLN netto sprawia, że konkurencja zaczyna nerwowo spoglądać w kalendarz.

Przy zakupie wersji EV warto sprawdzić, jaka ładowarka będzie optymalna do domowego garażu, by w pełni cieszyć się niskimi kosztami eksploatacji.

Werdykt końcowy

Hyundai Kona to obecnie samochód w rozkroku, ale jest to szpagat wykonany z gracją mistrza baletu. Z jednej strony mamy świetnie wyceniony, dojrzały technicznie model 2026 z gadżetami godnymi klasy premium – jak wentylowane fotele czy system kamer 360 stopni.

Bagażnik o pojemności 466 litrów sprawia, że auto z powodzeniem pełni funkcję jedynego pojazdu w rodzinie.

Z drugiej strony na horyzoncie majaczy już trzecia generacja, przez którą obecna seria może szybko zacząć wyglądać jak pamiątka z poprzedniej epoki designu. To brutalna gra rynkowa. Czy warto czekać?

Jeśli musisz mieć najnowszy procesor w telefonie – zdecydowanie tak, uzbrój się w cierpliwość. Ale jeśli potrzebujesz solidnego SUV-a tu i teraz, obecne rabaty sprawiają, że to najlepszy moment na zakup.

Wybierając warianty zeroemisyjne, pamiętaj, że samochody elektryczne to już nie tylko pieśń przyszłości, ale i teraźniejszość polskiego krajobrazu.

Ten model ma duszę nowoczesnego gadżetu i kręgosłup solidnego rzemieślnika. Brałbym go, zanim inżynierowie uznają, że Hyundai Kona nie potrzebuje już fizycznej kierownicy.

Przeglądając katalog, trudno o bardziej kompletną ofertę, zwłaszcza gdy pod uwagę weźmiemy domowe ładowarki i szybkie stacje ładowania.

FAQ – Najczęściej zadawane pytania

❓ Czy warto kupować obecną generację Kony, skoro następca jest blisko?
+
Ekonomicznie – zdecydowanie tak. Model na rok 2026 jest objęty sporymi rabatami (do 18 000 zł na silniki spalinowe i nawet 40 000 zł na elektryki), co czyni go jednym z najlepiej wycenionych aut w segmencie. Trzecia generacja pojawi się w 2027 roku i będzie znacznie droższa przez nową architekturę PLEO.
❓ Jakie są realne różnice w osiągach między silnikiem 1.0 a 1.6 T-GDI?
+
Silnik 1.0 T-GDI (100 KM) pozwala na sprint do setki w 13 sekund, co sprawdza się głównie w mieście. Jednostka 1.6 T-GDI o mocy 170 KM skraca ten czas do 8,1 sekundy. Różnica jest kolosalna, szczególnie przy wyprzedzaniu na trasie.
❓ Jak duży jest realny zasięg Kony Electric z baterią 65,4 kWh?
+
Katalogowe 514 km WLTP w realnych warunkach (20°C) przekłada się na około 430-450 km. Przy autostradowych 120 km/h zasięg spada do ok. 310 km. Zimą należy liczyć się z dystansem rzędu 280-320 km.
❓ Czym jest system PLEO zapowiadany w trzeciej generacji?
+
System PLEO to nowa architektura Software-Defined Vehicle (SDV). Umożliwi ona płynne aktualizacje OTA (Over-the-Air), lepsze zarządzanie energią w wersjach EV oraz wprowadzenie asystenta opartego na sztucznej inteligencji.
❓ Czy bagażnik o pojemności 466 litrów wystarczy rodzinie 2+2?
+
Tak, 466 litrów to czołówka segmentu. Dzięki regularnym kształtom i podwójnej podłodze bagażnik mieści duży wózek i walizki kabinowe. Wersja hybrydowa oferuje nieco mniej miejsca pod samą podłogą.
❓ Jaki napęd 4WD oferuje Hyundai w modelu Kona?
+
Napęd 4WD w wersji 1.6 T-GDI to system typu „on-demand”. Standardowo moc trafia na przód, ale w razie poślizgu elektronika potrafi przekazać do 50% momentu obrotowego na tylną oś.

Autor