Ciemność, widzę ciemność, czyli dlaczego twój nowy Koreańczyk nagle oślepł
Wyobraźcie sobie taką sytuację: pędzicie swoją nowiutką Kią Sorento lewym pasem autostrady A2, w radiu leci coś, czego wstydzilibyście się słuchać przy znajomych, a w głowie macie tylko wizję kolacji.
Nagle – pstryk. Wasz lśniący, panoramiczny cyfrowy kokpit, za który dopłaciliście równowartość małej kawalerki w Radomiu, zamienia się w czarną dziurę. Nie wiecie, czy jedziecie 120, czy 200 km/h.
Nie wiecie, czy silnik jeszcze żyje, czy właśnie postanowił wyzionąć ducha. Witamy w świecie nowoczesnej technologii, gdzie cyfrowe modele Hyundai i Kia wykazują stabilność emocjonalną nastolatka po trzech energetykach.
To nie jest scenariusz z taniego horroru science-fiction, lecz rzeczywistość, z którą muszą zmierzyć się tysiące kierowców. Era analogowych zegarów, gdzie jedynym problemem była przepalona żarówka podświetlenia, odeszła do lamusa.
Dziś mamy ekrany o rozdzielczości 4K, które potrafią wyświetlić strumień z kamer bocznych, trasę w rozszerzonej rzeczywistości i stan waszego konta bankowego po zakupie subskrypcji na podgrzewane fotele.
Problem polega na tym, że gdy modele Hyundai i Kia tracą obraz, stajecie się pilotami lecącymi we mgle bez przyrządów.
Przyczyny awarii systemów Hyundai i Kia
| Model (2026) | Typ napędu | Pojemność bagażnika | Zasięg / Spalanie | Segment rynkowy |
|---|---|---|---|---|
| Kia Sorento | HEV / PHEV | 616 – 2011 l | 7 – 8 l/100 km | Duży SUV (7 osób) |
| Hyundai Santa Fe | Hybryda / EREV | 725 – 800 l | Ok. 960 km (EREV) | Premium Family SUV |
| Škoda Kodiaq II | TDI / mHEV / PHEV | 835 – 2105 l | Ok. 100 km (Tryb EV) | Praktyczny SUV |
| Toyota Highlander | Full Hybrid | 658 – 1909 l | 6.6 – 7.2 l/100 km | Globalny SUV 7-os. |
Problem, który dotknął gigantów z Seulu, jest równie absurdalny, co irytujący. Ponad 83 000 pojazdów marek Hyundai i Kia – w tym niemal cała śmietanka towarzyska roku modelowego 2026 – cierpi na technologiczną demencję.
Przyczyną jest „szum elektryczny” w układach zasilania dostarczanych przez spółkę-córkę, Hyundai Mobis. W praktyce oznacza to, że precyzyjnie skalibrowane napięcie płynące do procesorów graficznych nagle dostaje „czkawki”.
Ekrany wariują, restartują się bez ostrzeżenia lub po prostu przechodzą w tryb ochrony przed przegrzaniem, zostawiając kierowcę z widokiem godnym wyłączonego telewizora produkcji radzieckiej.
Technicznie rzecz biorąc, mamy do czynienia z błędem na poziomie architektury magistrali danych i filtracji sygnału. W nowoczesnym aucie, takim jak Hyundai Santa Fe, długość przewodów elektrycznych można liczyć w kilometrach.
Wystarczy, że jeden moduł – na przykład sterownik klimatyzacji czy pompa paliwa – wygeneruje impuls elektromagnetyczny, który nie zostanie odpowiednio wygaszony, a cyfrowy kokpit uzna to za atak hakerski i po prostu się wyłączy.
To fascynujące, że w 2026 roku, kiedy potrafimy zarządzać baterią z chmury i planujemy zasięgi rzędu 960 km w modelach EREV, wciąż przerasta nas sprawienie, by kawałek ekranu nie gasł od byle spięcia.
Wybierając nowoczesne samochody elektryczne, użytkownicy oczekują bezawaryjności, której tutaj wyraźnie zabrakło.
Lista modeli objętych usterką
Spis modeli, które mogą nagle kazać wam zgadywać prędkość na podstawie szumu wiatru, czyta się jak katalog marzeń polskiej klasy średniej.
Od poczciwego Tucsona, który stał się niemal narodowym SUV-em Polaków, przez potężne Santa Fe z napędem hybrydowym, aż po flagowy okręt elektrycznej floty – IONIQ 9.
W przypadku marek Hyundai i Kia nie oszczędzono nikogo. Nawet właściciele sportowego IONIQ 5 N, którzy wydali fortunę na auto potrafiące symulować zmianę biegów i strzały z wydechu, mogą obudzić się w cyfrowej pustce.
Zjawisko to jest o tyle groźne, że w obecnych modelach marek Hyundai i Kia ekrany nie są tylko luksusowym dodatkiem. One stanowią jedyne źródło informacji o działaniu systemów wsparcia kierowcy (ADAS).
Gdy ekran gaśnie, nie wiesz, czy aktywny tempomat nadal trzyma dystans, czy Lane Assist właśnie uznał, że pobocze to świetne miejsce na parking. To ryzykowne balansowanie na krawędzi bezpieczeństwa, które pokazuje nasz stopień uzależnienia od krzemu.
Rozwiązanie problemu w autoryzowanych serwisach
Co to oznacza dla polskiego klienta? Jeśli właśnie odebraliście swojego Tucsona N Line i zauważyliście, że licznik migocze niczym neon nad barem z kebabem, gratulacje – staliście się częścią wielkiej, globalnej rodziny pechowców.
Oficjalna akcja serwisowa na pojazdy Hyundai i Kia ma ruszyć pod koniec marca 2026 roku. Mechanizm naprawczy jest dwutorowy. Modele oparte na nowszej architekturze programowej otrzymają aktualizację Over-The-Air (OTA).
System sam pobierze nowe sterowniki, przemapuje zarządzanie energią w kokpicie i prawdopodobnie wszystko wróci do normy, podczas gdy wy będziecie pić kawę.
Reszta? Ci, którzy wybrali wersje ze starszą architekturą lub po prostu mają pecha, będą musieli odwiedzić serwis. Tam fachowcy podłączą auto do komputera diagnostycznego i wgrają nowy soft.
Ma on za zadanie zwiększyć tolerancję procesora na skoki napięcia. W skrajnych przypadkach możliwa jest wymiana całych modułów sterujących ekranami, co przy obecnych cenach podzespołów sprawia, że księgowi w Korei prawdopodobnie nie sypiają po nocach.
Warto sprawdzić, czy odpowiednia ładowarka nie wpłynie na stabilność systemów podczas postoju.
Osiągi nowych modeli koreańskich koncernów
Szkoda, bo pod tą warstwą niestabilnego krzemu kryją się naprawdę genialne maszyny. Hyundai i Kia wykonali gigantyczny skok naprzód w dziedzinie technologii motoryzacyjnej.
Nowa generacja baterii, zapowiadana na 2027 rok, obiecuje gęstość energetyczną większą o 15% i czasy ładowania skrócone do poziomu szybkiej przerwy na papierosa.
Kia EV2 ma szansę zdemolować rynek małych elektryków z realnym zasięgiem 448 km, co w mieście oznacza ładowanie raz na dwa tygodnie. Z kolei zapowiadany IONIQ 3 może być gwoździem do trumny spalinowych aut miejskich.
Ale czy to wszystko ma znaczenie, jeśli sercem tych maszyn jest układ zasilania wrażliwy na zakłócenia? Kupując auto za 200 czy 300 tysięcy złotych, oczekuję, że jedyną czarną dziurą w moim zasięgu będzie ta w portfelu po zapłaceniu raty leasingowej.
To kwestia zaufania. Jeśli raz w trasie, którą pokonują Hyundai i Kia, zobaczysz czarny ekran przy dużej prędkości, już nigdy nie spojrzysz na swoje auto tak samo. Będziesz wyczekiwał kolejnego pstryk.
Wyzwania inżynieryjne współczesnej motoryzacji
Problem szumu elektrycznego to klasyczny przykład przewagi marketingu nad inżynierią klasyczną. W pogoni za coraz większymi wyświetlaczami, które zlewają się w jedną taflę szkła (Curved Display), zapomniano o solidnym ekranowaniu przewodów.
Samochód to ekstremalne środowisko: wibracje, skoki temperatur od -30 do +60 stopni Celsjusza, wilgoć i setki fal radiowych wewnątrz kabiny. Dzisiejsze samochody elektryczne są bardziej komputerami niż pojazdami.
Hyundai i Kia to obecnie jedne z najbardziej innowacyjnych marek na świecie, ale ta wpadka przypomina nam o starej prawdzie: im więcej elektroniki, tym więcej powodów do zmartwień.
Jeśli wasz wyświetlacz właśnie zgasł, nie panikujcie. Układ kierowniczy i hamulcowy wciąż są połączone mechanicznie lub posiadają niezależne systemy bezpieczeństwa typu fail-safe.
Po prostu cieszcie się chwilą ciszy od systemów bezpieczeństwa, które i tak pewnie co chwilę na was pikały z powodu błahej pomyłki. A potem jedźcie prosto do serwisu.
Tylko weźcie ze sobą mapę papierową – tak na wszelki wypadek, gdyby nawigacja marki Hyundai i Kia też uznała, że ma dziś wolne. Przeglądając katalog dostępnych opcji, pamiętajcie o regularnych aktualizacjach.





