V8 pod skórą staruszka, czyli jak wydać fortunę na „auto rolnika”
Wyobraźcie sobie, że idziecie do salonu i kupujecie luksusowy apartament w Warszawie. Albo trzy w nieco gorszej dzielnicy. A teraz wyobraźcie sobie, że zamiast tego wybieracie starą, porysowaną furgonetkę, która wygląda, jakby przed chwilą skończyła rozwozić bańki z mlekiem na farmie w Alabamie w 1952 roku.
Brzmi jak obłęd? Witajcie w świecie Icon Thriftmaster, gdzie zdrowy rozsądek zostaje zmiażdżony przez 6,2-litrowe V8 szybciej, niż zdążycie zapytać: „Ile to pali?”. Ten model udowadnia, że samochody elektryczne nie są jedyną drogą do nowoczesności, choć tutaj kroczy ona ścieżką spalinowej nostalgii.
Przed Państwem Icon Thriftmaster Old School Edition nr 30. Samochód, który kosztuje tyle, co przyzwoity jacht, a mimo to wygląda, jakby jego największym życiowym osiągnięciem miało być nieprzegnicie na wylot do przyszłego wtorku.
Ale nie dajcie się zwieść tym spatynowanym blachom. To nie jest zardzewiały grat wyciągnięty z krzaków przez niedzielnego majsterkowicza. To restomod wart blisko 1 200 000 PLN, stworzony dla ludzi, którzy mają tak dużo pieniędzy, że zwykłe Ferrari wydaje im się zbyt wulgarne, a Rolls-Royce zbyt oczywisty.
To motoryzacja dla koneserów doceniających fakt, że każda śrubka w tym aucie została zaprojektowana od nowa. Wszystko po to, by sprostać przeciążeniom, o jakich inżynierowie Chevroleta w latach 50. nawet nie śnili w swoich najśmielszych wizjach.
Serce z Corvette w Icon Thriftmaster
| Model Restomodu | Silnik / Napęd | Moc (KM) | Cena (PLN / Est.) | Charakter |
|---|---|---|---|---|
| Icon Thriftmaster | 6.2L V8 LS3 | 440 KM | ~1 200 000 PLN | Klasyczny Pickup |
| Singer Porsche 911 | 4.0L Flat-6 | 390-500 KM | ~3 500 000 PLN | Ikona Sportu |
| Eagle Speedster | 4.7L Straight-6 | 330 KM | ~4 000 000 PLN | Luksusowy Roadster |
| Alfaholics GTA-R 290 | 2.3L Twin Spark | 240 KM | ~1 300 000 PLN | Lekkość i Precyzja |
Pod maską, zamiast dychawicznego silnika o mocy kosiarki do trawy, który krztusiłby się przy każdym wzniesieniu, Jonathan Ward – mózg operacji Icon 4×4 – upchnął prawdziwego potwora. To jednostka LS3 E-ROD od General Motors – 430 do 440 koni mechanicznych czystej, amerykańskiej furii.
To ten sam silnik, który napędzał legendarne Corvette. Tutaj ma za zadanie katapultować tę aerodynamiczną cegłę do setki w mniej niż pięć sekund. To szybciej niż większość współczesnych „sportowych” sedanów, które spotkacie rano na trasie S7.
Gdy wciśniecie gaz do dechy, Icon Thriftmaster nie tylko przyspiesza; on rozdziera powietrze z hukiem przypominającym start odrzutowca. Pozostawia za sobą jedynie chmurę dymu z opon i zdezorientowane miny kierowców najnowszych Audi.
Ale ogromna moc to tylko połowa sukcesu. Gdybyście spróbowali tak gwałtownie przyspieszyć oryginalnym Thriftmasterem z jego sztywnymi osiami i resorami piórowymi, prawdopodobnie zostawilibyście tylną oś w innym powiecie, a przód wylądowałby na najbliższym drzewie.
Dlatego producent wyrzucił wszystko, co stare i prymitywne, montując kompletne podwozie od Art Morrisona. Mamy tu w pełni niezależne zawieszenie wszystkich kół, co w świecie pickupów o klasycznej sylwetce jest ewenementem na skalę światową.
Do tego dochodzą hamulce Brembo z sześciotłoczkowymi zaciskami z przodu. Mają tyle siły, że mogłyby zatrzymać ruch obrotowy Ziemi w połowie popołudnia. Całość osadzono na 18-calowych kutych felgach, które udają stare stalówki, ale obuto je w opony Michelin Pilot Sport.
Wnętrze, w którym poczujesz się jak w Bentleyu
Wewnątrz kabiny Icon Thriftmaster nie znajdziecie tandetnego, trzeszczącego plastiku ani tych wielkich, błyszczących ekranów dotykowych, które we współczesnych autach wyglądają jak tanie tablety przyklejone na taśmę dwustronną.
Icon ma klasę, której brakuje dzisiejszym projektantom. Deska rozdzielcza to hołd dla surowych lat 50., ale wykonany z jubilerską dokładnością godną mistrzów z Patek Philippe. Mamy tu ręcznie szytą skórę z najlepszych garbarni, pachnącą jak gabinet starego milionera.
Podsufitka została wyłożona ciemną Alcantarą, a pod stopami spoczywają dywaniki z prawdziwej, gęstej wełny. Nawet technologia została tu potraktowana z odpowiednim dystansem. System audio z łącznością Bluetooth oraz sterowaniem multimediami został dyskretnie ukryty za panelem.
Wygląda on jak oryginalny schowek, żeby nie psuć widoku analogowych wskaźników Dakota Digital. Te ostatnie stylizowano na retro, ale w rzeczywistości są sterowane mikroprocesorami i informują o parametrach pracy silnika z dokładnością do jednego stopnia Celsjusza.
Największy luksus czeka jednak z tyłu. Paka wyłożona egzotycznym białym dębem (White Oak) ze wstawkami ze szczotkowanej stali nierdzewnej wygląda tak niesamowicie, że żal byłoby położyć tam choćby torbę z zakupami.
To rzemiosło na poziomie, przy którym seryjna produkcja najdroższych luksusowych SUV-ów wygląda jak lepienie z plasteliny. Jeśli szukasz informacji technicznych o innych modelach, sprawdź nasz katalog, gdzie znajdziesz porównania różnych napędów.
Inżynieryjna obsesja detalu w Icon Thriftmaster
To, co odróżnia Icon Thriftmaster od tysięcy innych restomodów, to chorobliwa dbałość o detale. Jonathan Ward nie znosi plastiku, dlatego niemal każdy widoczny element został wycięty metodą CNC z litego aluminium lub stali.
Jeśli coś wygląda na metalowe, to jest metalowe. Jeśli coś wygląda na stare, to prawdopodobnie jest to nowatorska powłoka ceramiczna, która ma imitować patynę, chroniąc jednocześnie nadwozie przed korozją. Nawet ładowarka do nowoczesnych gadżetów w kabinie została ukryta w sposób niemal niezauważalny.
Koszt budowy wynika właśnie z tysięcy godzin pracy ręcznej. Sam proces projektowania instalacji elektrycznej zajmuje więcej czasu niż montaż całego budżetowego kompaktu od zera. Każdy egzemplarz z serii Icon Thriftmaster jest absolutnie unikatowy.
Klient może wybrać nie tylko odcień drewna czy rodzaj przeszyć na fotelach, ale nawet charakterystykę pracy zawieszenia. Może być ono miękkie jak w klasycznym Cadillacu lub sztywne jak w aucie torowym. To nie jest samochód z katalogu; to garnitur uszyty na miarę.
Werdykt: Geniusz czy czyste szaleństwo?
Czy wydanie ponad miliona złotych na vana z 1952 roku ma sens w czasach, gdy ulice miast zalewają leasingowane na potęgę SUV-y premium? Z czysto logicznego punktu widzenia – absolutnie nie.
Za te pieniądze możecie mieć najnowsze Porsche 911 Turbo S, które na każdym kroku krzyczy o Waszym statusie materialnym i nie wywołuje u sąsiadów pytania, czy właśnie zbankrutowaliście i zaczęliście handlować ziemniakami na targu.
Ale właśnie o to chodzi w filozofii tej marki. Icon Thriftmaster to gigantyczny, ryczący środkowy palec wymierzony w stronę nudnej i przewidywalnej nowoczesności. To maszyna dla kogoś, kto chce mieć osiągi myśliwca i komfort limuzyny.
To genialna zabawka udowadniająca, że prawdziwa dusza motoryzacji nie tkwi w gigantycznych ekranach czy autonomicznych systemach, choć dzisiejsze samochody elektryczne starają się nas do tego przekonać.
Prawdziwa pasja to ryczące, benzynowe V8 i zapach naturalnej skóry. Icon Thriftmaster jest absurdalnie drogi i całkowicie niepraktyczny, ale jednocześnie bezapelacyjnie wspaniały. Warto odwiedzić nasz katalog, aby zobaczyć, jak ta konstrukcja wypada na tle nowoczesnych ikon.





