Nowe MINI Countryman: Czy dodatkowe cztery kilometry uratują świat?
Kiedy BMW ogłosiło, że zamierza całkowicie zelektryfikować ikonę brytyjskiego stylu, ortodoksyjni fani marki, wychowani na ryczących silnikach spalinowych, dostali zapaści, a ekolodzy zaczęli otwierać szampana.
Dziś, w lutym 2026 roku, spoglądamy na odświeżone MINI Countryman i muszę przyznać jedno: to auto ma w sobie obecnie tyle brytyjskości, co curry z budki w Berlinie. Ale wiecie co? W świecie zdominowanym przez nudne, plastikowe mydelniczki na prąd, to wcale nie musi być wada.
To wręcz manifestacja zdrowego rozsądku ubranego w modne ciuchy, którą reprezentują nowoczesne samochody elektryczne.
Inżynieria w służbie milimetrów
| Model | Moc (KM) | Zasięg WLTP | Bateria (netto) | Cena (PLN) |
|---|---|---|---|---|
| MINI Countryman SE ALL4 | 313 KM | 467 km | 64,6 kWh | od 221 100 zł |
| Volvo EX30 Twin Motor | 428 KM | 476 km | 64,0 kWh | od 239 900 zł |
| Alfa Romeo Junior (Milano) | 240 KM | 410 km | 51,0 kWh | od 180 000 zł |
| Smart #3 Brabus | 428 KM | 415 km | 62,0 kWh | od 215 000 zł |
Niemcy, zamiast marnować drogocenny czas na zmienianie genialnej, kanciastej sylwetki tego „małego-wielkiego” SUV-a, postanowili zajrzeć mu pod maskę. I co tam znaleźli? Krzem. Dużo krzemu.
Nowy inwerter wykorzystuje półprzewodniki z węglika krzemu (SiC). Brzmi to jak dialog wycięty z technicznego skryptu „Gwiezdnych Wojen”, ale w rzeczywistości oznacza, że prąd płynie do kół z mniejszym oporem niż plotka w urzędzie skarbowym.
Technologia 800V co prawda tu jeszcze nie dotarła, ale optymalizacja przepływu energii w obecnym systemie 400V zbliżyła się do granicy możliwości fizyki.
Efekt tych zabiegów? Magiczna granica 500 kilometrów zasięgu została wreszcie sforsowana, co dla inżynierów z Lipska jest osiągnięciem na miarę zdobycia K2 zimą.
MINI Countryman E, czyli wersja z napędem na przód, przejedzie teraz według procedury WLTP do 501 kilometrów. To o prawie 40 kilometrów więcej niż w poprzedniej iteracji, choć sama bateria urosła o marne 600 watogodzin, osiągając pojemność netto 64,6 kWh.
To tak, jakbyście w maratonie nagle pobiegli o dwa kilometry dalej tylko dlatego, że rano zjedliście jedną dodatkową borówkę. To nie magia, to obsesyjne cięcie strat energii w każdym zakamarku układu napędowego.
Osiągi MINI Countryman, czyli jak szybko dowieziesz latte
Jeśli wybierzecie bazowy model MINI Countryman E, dostaniecie do dyspozycji 204 KM i 250 Nm momentu obrotowego. W świecie spalinowym byłyby to parametry godne hothatcha, tutaj jest to „rozsądne minimum”.
Wystarczy to, by spod świateł ruszyć żwawo i osiągnąć pierwszą setkę w 8,6 sekundy, ale nie spodziewajcie się, że pasażerowie z tyłu wyleją kawę na tapicerkę przy każdym głębszym wciśnięciu pedału gazu.
To auto do sprawnego przemieszczania się między biurowcem a modną kawiarnią w centrum miasta.
Prawdziwa zabawa i powód, dla którego w ogóle warto odwiedzić salon MINI, zaczyna się w wersji SE ALL4. Tutaj sytuacja robi się poważna: mamy dwa silniki elektryczne – po jednym na każdą oś – co daje nam napęd na cztery koła i łączną moc 313 KM.
Moment obrotowy na poziomie 494 Nm sprawia, że auto wyrywa do przodu z entuzjazmem godnym labradora biegnącego po piłkę, katapultując to ważące dwie tony pudełko do 100 km/h w zaledwie 5,6 sekundy.
To już terytorium, w którym możecie zawstydzić niejedno Porsche na światłach. Warto sprawdzić ten model w naszym katalogu pojazdów zeroemisyjnych.
Co ciekawe, mimo stałego napędu na obie osie, zasięg w wersji SE również uległ poprawie, wzrastając do solidnych 467 kilometrów. To zasługa ulepszonej elektroniki sterującej, nowych łożysk kół o ekstremalnie niskim oporze toczenia oraz dopracowanego systemu rekuperacji.
Tak, MINI Countryman stało się tak obsesyjnie wydajne, że nawet tarcie w piastach spędza sen z powiek konstruktorom. System rekuperacji działa teraz inteligentniej, wykorzystując dane z map satelitarnych i czujników radarowych, by automatycznie dostosować siłę hamowania silnikami przed zakrętami.
Design i aerodynamiczne sztuczki
Wizualnie? Cóż, jeśli nie jesteście psychofanami marki, którzy potrafią odróżnić odcień British Racing Green od Rebel Green z odległości kilometra, prawdopodobnie nie zauważycie drastycznych zmian.
Nowe MINI Countryman wygląda niemal identycznie jak model sprzed dwóch lat, co jest świetną wiadomością. To auto wciąż prezentuje się genialnie, zachowując proporcje, które sprawiają, że wydaje się mniejsze i lżejsze, niż jest w rzeczywistości.
Ma w sobie tę specyficzną, brytyjską bezczelność, która sprawia, że wygląda dobrze zarówno pod operą, jak i umazane błotem na bocznej drodze.
W najnowszej ofercie bryluje pakiet Favoured Trim z wyrazistymi akcentami w kolorze Vibrant Silver. To nie jest zwykły srebrny; to kolor, który zmienia się w zależności od kąta padania światła, nadając nadwoziu głębi.
W połączeniu z nowym lakierem Blazing Blue i 20-calowymi felgami Windmill Spoke, auto wygląda, jakby właśnie zeszło z wybiegu na London Fashion Week, a nie z linii montażowej w Saksonii. Obecnie coraz częściej samochody elektryczne stykają się z taką dbałością o detale wizualne.
Kluczem do sukcesu zasięgu jest jednak to, czego nie widać na pierwszy rzut oka. Aerodynamika na poziomie 0,26 Cx to w świecie SUV-ów wynik godny uznania.
Inżynierowie wygładzili podwozie, zastosowali aktywne klapy w przednim wlocie powietrza i przeprojektowali lusterka boczne. To dzięki tym detalom MINI Countryman tak cicho i efektywnie przecina powietrze, eliminując irytujący szum wiatru, który jest zmorą wielu elektryków.
Wnętrze, czyli cyfrowy minimalizm
W środku MINI Countryman kontynuuje rewolucję „less is more”. Zapomnijcie o tradycyjnych zegarach za kierownicą. Wszystko dzieje się na centralnym, okrągłym ekranie OLED o średnicy 240 mm.
To hołd dla klasycznego prędkościomierza z oryginalnego Mini Coopera, ale w wersji godnej Doliny Krzemowej. Interfejs oparty na systemie operacyjnym MINI 9 jest szybki, nasycony kolorami i oferuje tak zwane „Tryby Doświadczenia” (Experience Modes).
Możecie zmienić wnętrze w minimalistyczną przestrzeń „Core”, dynamiczną „Go-Kart” z czerwonym podświetleniem, a nawet w nostalgiczny tryb „Timeless”, który imituje wskaźniki z lat 60.
Materiały użyte w kabinie to kolejny krok w stronę ekologii, który o dziwo nie trąci taniością. Zamiast skóry mamy wysokiej jakości tekstylia z recyklingu, które wyglądają jak nowoczesna sofa w loftowym mieszkaniu.
Deska rozdzielcza pokryta jest dwukolorową dzianiną, która w dotyku przypomina drogi sweter. Przestrzeń jest imponująca – dzięki zwiększonemu rozstawowi osi, z tyłu komfortowo usiądą dwie dorosłe osoby, a bagażnik o pojemności 460 litrów bez problemu pomieści sprzęt na aktywny weekend. Aby w pełni cieszyć się tym wnętrzem, warto sprawdzić, jaka ładowarka będzie najlepsza do domowego garażu.
Ile kosztuje MINI Countryman w 2026 roku?
W polskich salonach za bazowe, ale już całkiem przyzwoicie wyposażone MINI Countryman E trzeba zapłacić około 189 500 PLN.
To cena za bilet do świata premium, gdzie styl liczy się bardziej niż liczba uchwytów na kubki. Jeśli jednak marzy Wam się luksus napędu na cztery koła i moc, która skutecznie prostuje zmarszczki przy każdym wyprzedzaniu, wersja SE ALL4 uszczupli Wasz portfel o minimum 221 100 PLN.
Czy to dużo? Za te pieniądze otrzymujecie kawałek zaawansowanej niemieckiej technologii w brytyjskim garniturze, który potrafi naładować się od 10 do 80 procent w niecałe 30 minut (dzięki ładowaniu DC z mocą do 130 kW).
Moim zdaniem to uczciwa cena za bycie najbardziej stylowym użytkownikiem publicznej ładowarki pod marketem. Odpowiednia ładowarka to podstawa wygody użytkowania tego modelu.
Werdykt
Nowe MINI Countryman 2026 to samochód dla kogoś, kto chce dbać o planetę, ale nie zamierza przy tym wyglądać jak smutny pracownik laboratorium. To auto z potężnym charakterem, które po najnowszej aktualizacji wreszcie przestało cierpieć na lęk przed niskim zasięgiem.
Może i te dodatkowe czterdzieści kilometrów to wynik optymalizacji inwerterów, ale w świecie samochodów elektrycznych każdy metr jest na wagę złota.
Kupcie je w kolorze Blazing Blue, koniecznie z nagłośnieniem Harman Kardon, wybierzcie mocniejszy silnik i cieszcie się faktem, że przyszłość motoryzacji wcale nie musi być nudna jak niedzielne popołudnie u teściów.
To auto udowadnia, że można być dorosłym SUV-em, nie tracąc przy tym genu gokartowej frajdy, z której MINI słynie od dekad. Wybierając ten model, rzuć okiem na nasz katalog.





