Toyota ujawnia ceny modeli C-HR i bZ Woodland

Japońska ofensywa, czyli dlaczego Toyota nagle uwierzyła w prąd

Stało się. Toyota, która przez lata traktowała samochody elektryczne z taką samą entuzjastyczną rezerwą, z jaką radykalny wegetarianin patrzy na krwisty stek z antrykotu, w końcu wyłożyła karty na stół.

I to nie byle jakie karty. Mamy 20 lutego 2026 roku, a w salonach właśnie ląduje duet, który ma udowodnić, że japoński gigant potrafi budować pojazdy elektryczne z duszą, a nie tylko z arkuszem kalkulacyjnym w ręku.

Do wyboru mamy C-HR w wersji na prąd – szybką niczym plotka w małym miasteczku – oraz bZ Woodland, czyli elektryczne kombi, które wygląda, jakby przed chwilą wróciło z wyprawy na Alaskę, zjadłszy po drodze kilka mniejszych SUV-ów konkurencji.

Marka Toyota stawia wszystko na jedną kartę, wierząc, że nowa technologia przekona nawet najbardziej nieufnych kierowców.

Przez dekady Akio Toyoda powtarzał, że hybrydy są jedyną słuszną drogą. Jednak rynek nie znosi stagnacji.

Dziś, gdy konkurencja z Chin i USA zaczęła podgryzać fundamenty japońskiego imperium, inżynierowie z Nagoi dostali zielone światło na stworzenie czegoś więcej niż tylko poprawnego środka transportu.

Wynik tej pracy to techniczny majstersztyk, który łączy konserwatywne podejście do trwałości z niemal futurystycznymi osiągami. Każda nowa Toyota z tej serii ma być dowodem na to, że ekologia idzie w parze z czystą radością z jazdy.

Miejski pocisk z ambicjami supersamochodu

Model Moc (KM) Zasięg (WLTP) 0-100 km/h Cena podstawowa
Toyota bZ4X 204 – 218 KM 444 – 640 km 7,5 s od 175 900 PLN
Kia EV6 170 – 585 KM 394 – 528 km 5,2 – 8,5 s od 209 900 PLN
Hyundai Ioniq 5 170 – 325 KM 384 – 400 km 5,1 – 8,5 s od 214 900 PLN
Volkswagen ID.4 170 – 299 KM 353 – 525 km 6,2 – 10,9 s od 199 000 PLN
Budowanie samochodu elektrycznego to dziś nie fizyka kwantowa, ale robienie tego tak, by klient nie czuł się jak beta-tester własnych pieniędzy, to już czysta magia. Toyota weszła na imprezę spóźniona, ale zamiast kwiatów przyniosła bazookę w postaci technologii E-TNGA.

Zacznijmy od mniejszego z braci, który budzi największe emocje na światłach. Nowa Toyota C-HR to już nie tylko stylowy crossover do stania w korkach pod modną kawiarnią.

To auto pod ostro naciętą blachą, przypominającą skrzyżowanie myśliwca Stealth z origami, skrywa technologię mogącą zawstydzić niejedno GTI, a nawet niektóre modele Porsche z minionej dekady.

Wersja elektryczna na polski rynek wyceniona została na około 158 300 PLN za wariant GR Sport, co przy dzisiejszych realiach cenowych jest kwotą niemalże okazyjną.

Jeśli interesuje Cię pełen katalog dostępnych modeli, warto sprawdzić szczegółowe specyfikacje.

System operacyjny pojazdu oparto na zupełnie nowej architekturze E-TNGA drugiej generacji. Mamy tu dwa silniki, napęd na cztery koła w standardzie i łączną moc rzędu 338 koni mechanicznych.

Efekt? Start od 0 do 100 km/h w czasie 4,9 sekundy. To szybciej, niż zdążysz przeczytać ten akapit.

Moment obrotowy dostępny „od zera” sprawia, że każde mocniejsze wciśnięcie pedału przyspieszenia wbija pasażerów w fotele z siłą, której nikt nie spodziewałby się po aucie z plakietką Toyota.

Do tego bateria o pojemności netto 74,7 kWh, która dzięki inteligentnemu zarządzaniu energią obiecuje realny zasięg w okolicach 480 kilometrów w cyklu mieszanym.

Wewnątrz czeka czternastocalowy tablet o rozdzielczości 4K oraz port ładowania NACS (North American Charging Standard), który staje się globalnym standardem.

Dzięki niemu możecie z uśmiechem na ustach podkraść prąd właścicielom Tesli na Superchargerach, korzystając z krzywej ładowania pozwalającej dobić od 10% do 80% w zaledwie 18 minut.

Odpowiednia ładowarka domowa umożliwi natomiast pełne uzupełnienie energii w ciągu jednej nocy.

Ta Toyota prowadzi się tak precyzyjnie, jakby projektował ją chirurg naczyniowy po trzech podwójnych espresso. Nic dziwnego – za strojenie zawieszenia i kalibrację systemu wektorowania momentu obrotowego odpowiadało Subaru.

A specjaliści wychowani na trasach rajdowych WRC wiedzą o przyczepności i rozkładzie mas więcej niż ktokolwiek inny w branży.

Salonowy drwal na gigantycznych kołach

Jeśli jednak C-HR jest dla was zbyt ciasny w ramionach i nie mieści waszego ego oraz sprzętu do padla, Toyota przygotowała bZ Woodland.

To model, któremu ktoś kazał jeść sterydy, pić olej silnikowy zamiast kawy i spędzać każdą wolną chwilę na siłowni.

Auto jest o 15 centymetrów dłuższe od standardowego wariantu bZ4X, co przełożyło się na bagażnik o gigantycznej pojemności aż 850 litrów przy rozłożonych fotelach.

Możecie tam zmieścić średniej wielkości krowę, zestaw do nurkowania dla całej wioski lub wszystkie nietrafione prezenty od teściowej. Nowoczesne samochody elektryczne rzadko oferują taką przestrzeń.

Woodland to rzadki przypadek auta, które wygląda, jakby mogło urwać koło na krawężniku pod operą, a potem bez zająknięcia przejechać przez rzekę pełną piranii. To SUV dla ludzi, którzy cenią konkretny styl życia.

Woodland to pojazd dla tych, którzy lubią ubrudzić się błotem w weekendy, ale chcą to robić w niemal luksusowych warunkach.

Prześwit wynosi solidne 211 mm – to więcej niż w wielu teoretycznie terenowych SUV-ach konkurencji. Napęd X-MODE ma wyciągnąć was z każdej opresji.

System ten posiada specjalne tryby na głęboki śnieg i błoto, które inteligentnie blokują uślizgi kół, symulując pracę mechanicznych blokad dyferencjałów. Dzięki temu terenowa Toyota radzi sobie tam, gdzie inni rezygnują.

Cena? Tu zaczynają się schody, bo za luksus posiadania 375 koni mechanicznych w tak potężnym nadwoziu trzeba zapłacić od około 195 000 do 210 000 PLN.

Minusy? Fizyka jest nieubłagana. Masa przekraczająca dwie tony i terenowe opony sprawiają, że zasięg spada do około 418 kilometrów w idealnych warunkach.

Aby ułatwić codzienną eksploatację, niezbędna będzie szybka ładowarka zainstalowana w domowym garażu.

To cena za dach ze zintegrowanym bagażnikiem wyprawowym, który wygląda, jakby mógł unieść lądownik księżycowy. Każda Toyota z tej serii to przemyślany kompromis między wydajnością a stylem.

Jest jednak pewien zgrzyt w tej japońskiej maszynie do zarabiania pieniędzy. Te samochody mają braci bliźniaków z logo Subaru – modele Uncharted i Trailseeker.

Pojawia się tu ironia losu: Subaru Trailseeker oferuje te same 375 koni, identyczną architekturę i nowoczesne wnętrze, będąc przy tym o blisko 20 000 PLN tańszym od modelu Toyota Woodland.

Sprawdzając katalog obu marek, różnice techniczne są praktycznie nieuchwytne dla laika.

Płacenie ekstra za znaczek, który nosi Toyota, wydaje się więc decyzją czysto wizerunkową.

Producent broni ceny, oferując w standardzie system audio JBL z 12 głośnikami, cyfrowe lusterka wsteczne czy gwarancję na akumulatory do 10 lat lub miliona kilometrów.

Niemniej jednak, dla pragmatyka różnica w cenie jest trudna do zignorowania. Subaru to wybór racjonalny, podczas gdy Toyota celuje w prestiż i wysoką wartość rezydualną.

Werdykt

Toyota w końcu przestała udawać, że prąd to tylko chwilowa moda, która przeminie jak spodnie dzwony.

Model C-HR w wersji elektrycznej to ostry jak brzytwa gadżet, który w mieście czuje się jak ryba w wodzie, a na autostradzie potrafi zawstydzić auta z silnikami V6.

Z kolei bZ Woodland to kawał solidnego żelastwa dla tych, którzy chcą być „eko”, nie rezygnując z holowania przyczepy o masie półtorej tony.

Wybierając samochody elektryczne od tego producenta, zyskujesz pewność i wsparcie potężnej sieci serwisowej.

Czy warto je kupić? Tak, jeśli cenicie święty spokój i legendarną niezawodność, którą teraz obiecuje każda elektryczna Toyota.

Zanim jednak podpiszecie umowę, przejdźcie się do salonu Subaru.

Może się okazać, że za oszczędzone dwadzieścia tysięcy złotych zafundujecie sobie darmowy prąd na dwa lata lub wakacje życia, na które dojedziecie nowym Trailseekerem. Toyota ma jednak w sobie to „coś”, co wciąż przyciąga lojalnych fanów.

FAQ – Najczęściej zadawane pytania

❓ Jaka jest realna żywotność baterii w nowym C-HR i Woodland?
+
Toyota stosuje ogniwa litowo-jonowe nowej generacji z układem chłodzenia cieczą. Producent gwarantuje, że po 10 latach lub milionie kilometrów bateria zachowa co najmniej 70% pojemności. Jest to możliwe dzięki inteligentnemu zarządzaniu prądem przy skrajnych temperaturach.
❓ Czy porty NACS działają na każdej stacji ładowania w Polsce?
+
Modele na rok 2026 posiadają port NACS, co umożliwi korzystanie z sieci Supercharger. W przypadku standardowych ładowarek CCS2 Toyota dołącza adapter obsługujący pełną moc ładowania DC do 150 kW bez strat energii.
❓ Na czym polega współpraca z Subaru przy strojeniu zawieszenia?
+
Inżynierowie Subaru zaimplementowali system wektorowania momentu obrotowego, który aktywnie dohamowuje wewnętrzne koło w zakręcie. Woodland korzysta też z amortyzatorów Frequency Reactive Dampers, które usztywniają się przy dynamicznych manewrach.
❓ Ile prądu zużywa bZ Woodland przy jeździe autostradowej?
+
Przy 140 km/h zużycie wynosi około 26-28 kWh na 100 km ze względu na opór powietrza i opony. Autostradowy zasięg to około 260-280 km. W mieście rekuperacja pozwala obniżyć wynik do poziomu 16 kWh/100 km.
❓ Czy Toyota C-HR GR Sport posiada pompę ciepła?
+
Tak, wszystkie elektryczne modele Toyoty od 2026 roku mają pompę ciepła w standardzie. Ogranicza to straty zasięgu zimą o blisko 25% i pozwala na wstępne ogrzanie baterii przed szybkim ładowaniem.
❓ Czy można holować przyczepy modelem Woodland?
+
bZ Woodland posiada homologację na holowanie przyczepy z hamulcem o masie do 1500 kg. Podwozie zostało wzmocnione, a system Trailer Sway Control czuwa nad bezpieczeństwem. Holowanie pod maksymalnym obciążeniem skraca zasięg

Autor